Jak polubić angielski, czyli rzecz dla anglofobów.

doyouhate

Kajka zadała mi bardzo ciekawe pytanie: Jak polubić angielski? Kajka napisała „ Wiesz, nie lubię angielskiego głównie ze względu na jego dźwięk. Doskonale zdaję sobie sprawę, że to jest podstawowy „komunikator” pomiędzy ludźmi większej części Świata. Jak można polubić ten dźwięk, jeśli z jakichś powodów się go nie lubi? A jak można opowiedzieć o wszystkich odczuciach w tych prosto konstruowanych, krótkich zdaniach? Poradź! Proszę. Nauka przeróżnych języków obcych, jest moją pasją i myślę, że jestem ciekawym “przypadkiem” antyangielskiego poligloty:)”

Temat rzeczywiście niezwykle ciekawy zwłaszcza, jeśli dotyczy angielskiego, który stety albo niestety stał się językiem międzynarodowym, powszechnie używanym nie tylko w nauce i biznesie i czy nam się podoba czy nie, jeżeli nie mieliśmy szczęścia urodzić się w kraju anglojęzycznym jesteśmy zmuszeni się nauczyć, przyswoić, opanować, jako język OBCY. Wiadomo, jednym się podoba innym nie. Mnie na przykład zupełnie nie podoba się język niemiecki, ale na szczęście nie jest on językiem powszechnie używanym, dlatego nie muszę się go uczyć, chociaż jest to język sąsiadów. Co więc zrobić aby polubić język angielski i uczyć się go z przyjemnością? (Bo jest jeszcze inna opcja, uczyć się bez przyjemności, ale od razu uprzedzam, że efekt będzie mizerny!)

A więc po pierwsze:

Postaraj się znaleźć przyczynę twojej „anglofobii”. Jestem przekonana, że przyczyną mojej „germanofobii” jest zbyt duża ilość filmów z dzieciństwa typu „Czterej pancerni i pies”, język kojarzący się wojną, agresywnymi Niemcami poniżającymi i mordującymi Polaków. Co jest więc twoją przyczyną „anglofobii”. Może kiedyś miałaś kontakt z niezbyt sympatyczną osobą anglojęzyczną, albo pobyt w tym kraju nie należał do przyjemnych, może jakieś inne doświadczenia z przeszłości? Nie chodzi oczywiście o dogłębną psychoanalizę i nie musisz iść do psychologa ani poddawać się hipnozie, ale może uda ci się znaleźć powód, dla którego czujesz niechęć do tego języka? Wiele osób które były w nieudanym związku z obcokrajowcem, czuje potem niechęć do wszystkiego, co związane z tym krajem, a więc również do języka. Znalezienie przyczyny nie rozwiąże oczywiście twoich problemów, ale pomoże ci się do nich  zdystansować.

Po drugie:

Zastanów się co najbardziej lubisz. Znajdź kilka rzeczy związanych z językiem angielskim takich jak np. piosenka, film, książka w oryginalnej wersji.  Niech to będzie twoim przewodnikiem i pozwoli ci uatrakcyjnić pierwsze zmagania się z angielskimi lekcjami. Przetłumacz słowa ulubionych piosenek, zacznij czytać ulubione książki lub oglądać filmy w oryginalnej wersji. W Polsce ostatnio wszyscy fascynują się książką i filmem „Zmierzch”, taki Harry Potter dla dorosłych, jak mówi moja córka. Dlaczego nie przeczytać książki lub obejrzeć filmu w wersji angielskiej i pobawić się w tłumaczenie? Zapewniam, że efekt będzie dużo lepszy niż ślęczenie nad ćwiczeniami gramatycznymi.

Po trzecie:

znajdź osobę posługującą się tym językiem, najlepiej nativa, osobę, którą lubisz, która będzie się dobrze kojarzyła z angielskim. Kiedy lubimy kogoś, jego język staje się dla nas bliższy, tak jak ta osoba.

Po czwarte:

trochę się z tobą nie zgadzam jeśli chodzi o te „krótkie, prosto skonstruowane zdania”. To od nas zależy jakich zdań będziemy używać i zapewniam cię, że angielski może przekazać bardzo wiele subtelności. Z drugiej strony, dzięki tej prostocie właśnie stał się językiem, który zagościł na dobre w większości języków świata. Angielskie OK., weekend, enter, czy lunch stały się powszechne dzięki prostocie i łatwości wymowy. Oczywiście możesz się uprzeć i mówić „koniec tygodnia” zamiast weekend, ale przyznaj, że za dużo sylab w naszym rodzimym języku J

Po piąte:

Rozumiem, że wymowa angielska może denerwować, mnie również na początku denerwowała, miałam wrażenie, że mówię z „kluchą w gębie”. Zauważ jednak, że tak naprawdę nie ma jednej idealnej wymowy angielskiej. Amerykanie bardzo różnią się wymową od Anglików, Australijczyków i innych nacji, nie mówiąc już o tym, że Francuzi mówią „Frenchglish”, Polacy „Polglish” itd. Mnie zdecydowanie bardziej odpowiada wymowa amerykańska niż brytyjska, wolę słuchać Amerykanina z Californii niż z Dakoty itd. Posłuchaj na początek różnicy w wiadomościach BBC i CNN i zauważ różnice. Która wymowa bardziej Ci odpowiada? Może denerwuje cie tylko amerykański?, a może odwrotnie?

Po szóste:

Zaangażuj się w naukę angielskiego, a niechęć sama minie. Dokładnie tak stało się ze mną. Kiedy zaangażowałam się mocno w naukę angielskiego, wzięłam „byka za rogi” i pokonałam własne uprzedzenia. Szczerze? Na studiach anglistycznych Fonetyka była moją piętą Achillesa. Mało brakowało, a wyleciałabym z powodu tego właśnie przedmiotu. Ponieważ jestem z natury uparta, nie poddałam się, tylko wzięłam dodatkowe lekcje u native’a. Nagrywałam samą siebie i porównywałam z „oryginałem” amerykańskim. Efekt przerósł moje oczekiwania, ponieważ pod  koniec zaczęłam lubić swój własny głos (początkowo brzmiał jak skrzypienie kredą o tablice), a i fonetykę w końcu zaliczyłam bez problemu. Rzadko komu zalecam perfekcję, bo to nie jest dobra cecha, ale w tym przypadku moja rada jest jedna: doprowadź to, czego nie lubisz do perfekcji, a polubisz to na pewno!

Oj rozpisałam się J Komentarze mile widziane.

2 Responses to “Jak polubić angielski, czyli rzecz dla anglofobów.”

  1. Kajka Says:

    Oj, jak to wspaniale, że zaczęłaś się rozpisywać nieco na ten temat:).
    Jestem jeszcze bardziej dziwnym przypadkiem nieakceptacji dźwięków angielskich. Nigdy nie uczono mnie tego języka w szkole, ani w żaden innny ze wszystkich, możliwych sposobów. W Londynie mnie rozumiano… Skądś poznałam podstawowe słowa. Naprawdę nie wiem skąd.
    Chodzi mi chyba o ten “amerykański angielski”, bełkotliwy i przekreowany… Chyba tak naprawdę nie jestem w zgodzie z tą ogólnoświatową “amerykanizacją”. Być może to moja świadomość poczynań rządowych “Stanów”? Być może to ten ich “sposób bycia”?
    Kończę, bo przesadzę:).

  2. LidiaGlowacka Says:

    Tak właśnie myślałam…. Ty po prostu nie lubisz wymowy amerykańskiej, która króluje w mediach. A co powiesz na typową British pronunciation.. jak się w nią wgłębić, to brzmi to całkiem po noblowsku. Sami Anglicy będa mieli dla Ciebie więcej respektu, kiedy usłyszą nienaganny brytyjski akcent…
    A z tą ogólnoświatową amerykanizacją, to absolutnie masz rację, też uważam,że nie wszystkim muszą się podobac McDonald’s i Coca-Cola.. cóż, dobrze, że pamiętamy o innych wartościach.

    Pozdrawiam ciepło i przedświątecznie,

    Lidka

Leave a Reply